Używanie wyciorów - fanaberia, czy konieczność?

14.01.2014

W tym artykule chciałbym odpowiedzieć na pytanie, kiedy stosowanie wyciora jest koniecznością, a w jakich przypadkach można go zastąpić czym innym lub pominąć?

Zacznijmy od tego, że dobrze wyczyszczony otwór, to gwarancja prawidłowego zamocowania nie tylko chemicznego, ale każdego innego. Gdybyśmy przeczytali instrukcję montażu kołka tworzywowego, to tam również znajdziemy wzmiankę o odpowiednio wyczyszczonym otworze. Co znaczy odpowiednio? Odpowiednio, to znaczy, że otwór jest wolny o zwiercin i pyłu. Czasami wystarczy użyć wyciora jeden raz na przemiennie z wydmuchaniem pompką, sprężarką lub wyciąganiem pyłu odkurzaczem, a czasem trzeba czynność powtórzyć kilkakrotnie. Wszytko zależy od rodzaju i twardości podłoża.
Niestety, ale rzadko kto stosuje się do tej instrukcji przy montażu zwykłych kołków. A kołków tworzywowych używamy nie tylko przy montażu elementów lekkich, typu lampka, kinkiet, obrazek itp. Dlatego powinniśmy przywiązywać większą uwagę do czyszczenia otworów w ogóle. W przypadku wieszania lekkich przedmiotów, nie zastanawiamy się, aż tak bardzo nad bezpieczeństwem. Najwyżej zdjęcie spadnie i się rozbije ramka. Niewielka strata, chociaż gdy po domu biega dwuletnie dziecko, to konsekwencje mogą być znacznie większe.
W przypadku kotwy chemicznej jest inaczej. Kotwa chemiczna tworzy dwa rodzaje wiązania z podłożem:
1. Kształtowe - czyli wnika w mikropory podłoża wypełniając je i tworząc czop po zastygnięciu i stwardnieniu, oraz 
2. Klejowe, tzn. dodatkowo przykleja się do podłoża. 
Kotwa chemiczna nie rozpiera ścian podłoża tak jak kołek lub kotwa mechaniczna, tylko przylega do niego. Takie wiązanie ma cały szereg zalet, ale o tym można poczytać w innym artykule, pt. "Przewaga mocowania chemicznego nad mechanicznym" 
Wyobraźmy sobie stary strych, na którym nikt nie był od kilku lat. wszystkie powierzchnie są pokryte kilkumilimetrową warstwą kurzu. A teraz weźmy najlepszą na świecie taśmę klejącą i spróbujmy przykleić ją do takiej powierzchni. A teraz weźmy trochę powietrza w płuca i zdmuchnijmy kurz. Wygląda na to że jest lepiej, ale dopiero jak przetrzemy ręką lub szmatką nasza najlepsza taśma będzie się trzymała jak powinna. 
Analogicznie łatwo sobie więc wyobrazić, do czego nam się przyklei nasza kotwa, jeśli nasz otwór nie zostanie potraktowany wyciorem chociaż jeden raz. Nasza żywica przyklei się do warstwy pyłu, przez co połączenie będzie mniej wytrzymałe, a może w skrajnych przypadkach w ogóle nie będzie trzymać. Zdarza się to rzadko, ale jest to możliwe. Tak, czy inaczej wytrzymałość zamocowania na pewno znacznie się obniży, tak jak naszej super taśmy z przykładu, która jest pokryta klejem najwyższego gatunku. 
Oczywiście ktoś powie, że wystarczy porządnie dmuchnąć i warstwa kurzu spadnie, a nasza taśma się przyklei bez problemu, ale weźmy pod uwagę, że w procesie wiercenia wydziela się bardzo wysoka temperatura, nierzadko wiertło aż zmienia kolor na błękitny tak jest przegrzane, zwłaszcza po pracy w twardym podłożu. W takiej temperaturze zwierciny wręcz wulkanizują się ze ściankami otworu i nawet super ciśnieniowe sprężarki nie zrobią tej roboty, co mechaniczne zarysowanie ścian otworu szczotką drucianą. A tym właśnie jest nasz wycior, okrągłą szczotką drucianą. 
Jeżeli mamy zamiar nie stosować wyciorów, to nie traćmy czasu na zastanawianie się jaką wybrać kotwę, która jest lepsza, bardziej wytrzymała? Czy udźwig 600 kg, czy 800 kg? Przecież i tak udźwig będzie połowę mniejszy. Jak będziemy mieli szczęście, dobre wiertło, które wyprowadzi większość pyłu i dobrą wiertarkę. Jak polegać na szczęściu w sytuacji, gdy od tego czy zamocowanie będzie trzymać zależy czyjeś życie. Ktoś wchodzi pod samochód, którego podnośniki są kotwione do podłoża kotwą chemiczną. Ktoś chodzi codziennie pod kryształowym żyrandolem, ktoś wchodzi po schodach, podciąga się na drążku, wkłada kilogramy mąki i cukru do szafki wiszącej w kuchni, itd. 

Czy ktoś ma wątpliwość, że stosowanie wyciorów jest koniecznością? Pamiętajmy, że z dwojga złego lepiej jest nie wydmuchać, niż nie wyszczotkować. Aczkolwiek obie te czynności są ze sobą powiązane i konieczne.
Na koniec kilka wskazówek, jak dobrać odpowiedni wycior.
Wyciorów jest tylko kilka wymiarów, w stosunku do możliwych średnic otworów. Ale to dobrze, ponieważ jednym wyciorem obsłużymy kilka średnic otworów. 
Zasada jest taka, że mniejszym wyciorem zawsze wyczyścimy większy otwór. Najwyżej trochę się bardziej namęczymy, ponieważ zajmie nam to więcej czasu, ale to się da zrobić. Natomiast nie jest możliwe zastosowanie większego wycioru w mniejszym otworze. I o tym należy pamiętać. 
Średnice wyciorów są następujące: 10 mm, 13 mm, 18 mm i 28 mm
Przykładowo jeżeli mamy zamiar zastosować kotwę o średnicy 10 mm, to otwór ma mieć średnicę 12 mm. Czyli używamy wycioru średnicy 10 mm nie 13 mm, ponieważ większy nam się zaklinuje w otworze i nic nim nie zrobimy. I tak dalej. Wycior zawsze mniejszy lub równy średnicy naszego otworu. Nie średnicy kotwy.
Najłatwiej czyści się ze zrozumiałych powodów otwory w sufitach. Pył łatwo wypada.  
Najtrudniej wyczyścić otwory w pozycji pionowej w dół, czyli w podłodze, ponieważ pył przyciąga siła grawitacji utrudniając mu opuszczenie otworu. Można sobie z tym poradzić wiercąc otwór głębiej i pozwolić pyłowi opaść na dno. I tak najważniejsze jest to, żeby pył odkleił się od ścian bocznych otworu. 
Pamiętajmy również, że całego pyłu nie uda nam się pozbyć, ponieważ surowe materiały budowlane zawsze się wykruszają. Dlatego są granice rozsądku. Nie popadajmy w paranoję i nie czyśćmy kilkadziesiąt razy jednego otworu, bo to nic nie da. Uważam, że dopóty czyścimy, czyli szorujemy wyciorem, a następnie wydmuchujemy dopóki ilość pyłu się zmniejsza. Jeśli przy ostatnim razie wylatującego pyłu jest tyle co poprzednio, to na pewno już dosyć. Otwór jest dobrze wyczyszczony. Większość producentów żywic podaje w instrukcji, że powinno się powtarzać czynność czyszczenia 3 krotnie.
Zwykle większość osób, które zaczyna przygodę z kotwą chemiczną, z dużym oporem podchodzi do wydatku w postaci kilkunastu do dwudziestu kilku złotych. Ponieważ chce tego użyć raz lub sporadycznie. Ale czy warto kombinować, a potem się zastanawiać, czy nasza rzecz, która nierzadko ma wartość kilkadziesiąt razy wyższą niż cena wyciora nie spadnie nie zniszczy się robiąc przy tym komuś krzywdę?? Niech sobie każdy odpowie sam na to pytanie? 
Ale artykuł byłby niepełny, gdybym nie odpowiedział na pytanie, czy są sytuacje, w których stosowanie wyciora można pominąć lub zastąpić? 
Odpowiedź brzmi TAK, są takie sytuacje. We wszystkich podłożach z pustymi przestrzeniami, gdzie stosujemy tulejkę siatkową, czyszczenie otworów ma zdecydowanie mniejsze znaczenie, gdyż całe mocowanie opiera się na połączeniu kształtowym. Żywica rozchodzi się w pustkach przestrzennych, a pył i zwierciny podczas wiercenia spadają w otwory pustaka. Ale we wszystkich podłożach pełnych mechaniczne czyszczenie otworu ma kolosalne znaczenie dla wytrzymałości całego zamocowania. 
Co zatem zrobić, jeśli z jakiś powodów nie mamy wyciora? 
Trzeba sobie poradzić czymś innym. Dłutem, prętem gwintowanym, pilnikiem. Innymi słowy każdym narzędziem, które pomoże nam odkleić pył od ścianek otworu. Jeśli nie możemy wykazać się profesjonalizmem, to musimy przynajmniej wykazać się inwencją twórczą…  
 



NEWSLETTER

Zapisz się i bądź na bieżąco

ZADZWOŃ +48 794 414 064
© Copyright Zamocuj.pl